Plakat_wystawy_poplenerowej_Moj_swiatMAREK ISZTOK

MÓJ ŚWIAT – MOJE MIASTO
Aktywizacja przez sztukę osób z zaburzeniami psychicznymi

Temat pleneru malarskiego „Mój świat – moje miasto” zainicjowany przez Fundację „Maximum” w ramach projektu „Jesteśmy. Aktywizacja twórcza i społeczna osób z zaburzeniami psychicznymi” (dotowany przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej), a realizowany w kooperacji ze Stowarzyszeniem „Psychiatria i Sztuka” i Galerią „Zejście” przy Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, stał się doskonałą okazją na aktywizację przez sztukę osób z różnymi dysfunkcjami psychicznymi. Wpisał się w szeroki wachlarz warsztatów arteterapeutycznych, biblioterapeutycznych, dramoterapeutycznych, korczakoterapeutycznych czy muzykoterapeutycznych realizowanych przez Fundację.

abc2_20_Kopia_czb_JPGZwolennicy psychoanalizy oraz psychologii głębi uznają proces twórczy jako spontaniczną i nieuświadomioną dążność do samourzeczywistnienia się w dziele tworzenia. Zarówno literatura przedmiotu, jak i  doświadczenie płynące z  praktyki wskazują, że  twórczość możliwa jest, a  nawet przynosi niezwykłe rezultaty, gdy uprawiana jest przez osoby z niepełnosprawnością intelektualną czy z chorobą psychiczną. Wielu współczesnych teoretyków i  praktyków uważa podobnie, jak niegdyś Erich  Fromm, że każdy człowiek może i powinien osiągnąć postawę twórczą, a wychowanie do twórczości jest po prostu wychowaniem do życia. Realizacja zamysłu twórczego wymaga przede wszystkim precyzyjnej kontroli mięśni i zdolności do dłuższej, dowolnej koncentracji na dziele. Dopiero wtedy powstałe podczas zajęć wytwory będą stanowić pozytywne wzmocnienie dla pacjenta oraz źródło natychmiastowej i bezpośredniej przyjemności. Według Josepha Zinkera wszelkie działania twórcze zaczynają się od ruchu, który przełamuje opór przed ekspresją, a następnie prowadzi do sfery coraz większej integracji zarówno tego, co  nazywamy życiem psychicznym, jak i  tego, co  określamy dziełem sztuki. Biorąc za punkt wyjścia odczuwanie swojego ciała możemy, jak zapewnia Zinker, nauczyć się doświadczać siebie w świecie i stać się osobowością zintegrowaną. Rysowanie, malowanie, lepienie, rzeźbienie, muzykowanie, taniec, odgrywanie ról wiąże się z ruchem, ale także z rozwojem innych zmysłów.
abc2_16_JPG_KopiaProponowanie w projekcie wymienionych podstawowych form aktywności twórczej pozwala na stymulację rozwoju zmysłów, uczuć i intelektu (poznawanie poprzez działanie) – sprzyja integracji owych istotnych komponentów życia emocjonalnego
i społecznego beneficjentów ostatecznych projektu. Jak zauważyła w swoich badaniach Beata Cytowska ( Zob.: B. Cytowska, Wartość terapeutyczna twórczości osób z niepełnosprawnością intelektualną, [w:] Pedagogika specjalna – koncepcje i rzeczywistość. Wyzwania współczesnej pedagogiki specjalnej –  praktyka edukacyjna i rewalidacyjna, t. VI, red. T. Żółkowska, B. Ostapiuk, M. Wlazło, Wyd. Print Group, Szczecin 2010, s. 111-118, (pobranie z: http://docs7.chomikuj.pl/2795472828…), w  Polsce rehabilitacja społeczno-zawodowa wymienionej populacji odbywa się najczęściej w warsztatach terapii zajęciowej (wtz). Aktywność twórcza ich uczestników przyjmuje różny charakter: od sztuki użytkowej po wysublimowaną twórczość docenianą przez znawców i krytyków sztuki (szczególnie przez praktyka w tej materii prof. Grażynę Borowik zaangażowaną w projekt).
Arteterapia dorosłych osób z  niepełnosprawnością psychiczną ma charakter wielofunkcyjny: psychoterapeutyczny, socjoterapeutyczny i  edukacyjny; podtrzymuje kondycję intelektualną odbudowując procesy myślenia, zaburzoną percepcję i  funkcje psychoruchowe. Terapia zajęciowa stanowi podstawowy program rehabilitacyjny uczestników wtz.
IMG_4113 - KopiaFundacja „Maximum” (lider projektu) oraz Stowarzyszenie „Psychiatria i Sztuka” (partner projektu bez wkładu finansowego) posiadają bogate doświadczenie w organizowaniu dla swoich podopiecznych zajęć plastycznych, integracyjnych, teatralnych, nad przebiegiem których czuwają instruktorzy, psychoterapeuci, pedagodzy. Aktywizacja twórcza wpisuje się także w nurt określany jako Art brut, outsider art, „prymitywizm”, „sztuka nieprofesjonalna” lub „sztuka naiwna”. Zdaniem prof. Aleksandra Jackowskiego, sztuka naiwna oderwana jest od  oficjalnych kierunków, nurtów, stylów i  szkół i przyczynia się do aktywizacji twórczej i społecznej osób z zaburzeniami psychicznymi. Z  gruntu jest przekazem subiektywnym, a  więc całkowicie niezależnym (Zob. Nikifor). Przewidziana w projekcie prezentacja własnej twórczości osób z zaburzeniami psychicznymi na zaplanowanej wystawie poplenerowej, publicznym występie, publikacji projektowej ułatwia kontakt ze społeczeństwem, stanowi próbę samorealizacji. W tym kontekście również dostrzec należy aspekt terapeutyczny polegający na  upodmiotowieniu człowieka w  relacji z  drugim w  obszarze zachowań społecznych i  komunikacji międzyludzkiej.
Usprawniająca moc działań twórczych i prospołecznych wobec zaburzonych funkcji to najistotniejsze oczekiwanie stawiane projektowi. Zwracamy uwagę na  znaczenie społecznego uznania sztuki osób z niepełnosprawnością intelektualną, ich promocję i ekspresję, czyli wyrażania siebie w  realizowanej aktywności twórczej.
Beneficjentami ostatecznymi tej części projektu byli pacjenci Szpitala Specjalistycznego im. dra Józefa Babińskiego w Krakowie, jak też uczestnicy terapii zajęciowej przy Klubie Pacjenta Stowarzyszenia „Psychiatria i Sztuka”. Dzięki gościnności Galerii „Zejście” mieszczącej się przy Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie możliwe było zorganizowanie wernisażu i wystawy poplenerowej.
Temat pleneru dobrany został celowo. Wpisuje się w pewną symbolikę. Zaburzony świat psychiki, wyimaginowane obrazy, nierzadko urojone, mają szansę wydostać się z zamkniętej monady mózgu na światło dzienne. Następuje swoisty proces integracji z tym, co jest na zewnątrz, czyli z „moim miastem”. Miasto tworzą rozmaite społeczności, różni ludzie, nierzadko mieszkający obok siebie przypadkowo. Symbolika miasta związana jest ze sferą mitu i rytuału. Jak zauważył Bogusław Żyłko, to właśnie ta sfera „nasyca przestrzeń […] wielorakimi sensami i wiążą ją ze sferą sacrum” (B. Żyłko, Miasto jako przedmiot badań semiotyki kultury. Wstęp tłumacza, [w:] W. Toporow, Miasto i mit, Wyd. słowo/ obraz terytoria, Gdańsk 2000, s. 8.). Obecnie jest to może sfera desakralizacji, sfera profanum, która sprawia, że owa przestrzeń zaczyna funkcjonować jako tekst kultury, zwłaszcza gdy przypatrzymy się muralom i innym formom ekspresji artystycznej (Zob. głośny ostatnio skandal z pomnikiem czerwonoarmisty gwałcącego Polkę, autorstwa Jerzego Bogdana Szumczyka umieszczony w przestrzeni Gdańska, czy niefortunny „tęczowy łuk” wielokrotnie palony w stolicy, pod którego tlącymi się resztkami składał kwiaty ambasador Królestwa Szwecji).
IMG_4125Miasto ponowoczesne początku XXI wieku coraz wyraźniej staje się miejscem pewnej duchowej pustki, której symbolem są blokowiska, czy „sypialniane dzielnice” wielu miast. Zjawiskiem, na które zwrócili uwagę socjolodzy, jest zanik podwórkowych gier zespołowych (gry: w klasy [chłopa], żyłkę, gumę, chowanego, „wyścig kolarzy”, czyli pstrykanie kapsli etc. etc.). Świadczy to o atomizacji społeczeństwa oraz rozpadzie tradycyjnych form komunikacji, metabolizmu komunikacyjnego, jakby powiedzieli psychiatrzy. Ucieczka w sferę wirtualną, świat Internetu zubożyła zatem podstawowe relacje międzyludzkie, które zawarowane były dotychczas dla dziecięcych zabaw, gier, rówieśniczej podwórkowej rywalizacji itp. Jak zauważyła Ewa Rewers: „[…] współcześnie istotnym elementem tej przestrzeni jest obcy, czyli osoba która czuje się nieswojo we własnym mieście z powodu napływających turystów, emigrantów, okresowych pracowników, studentów, a także przez międzynarodowe korporacje i zagranicznych inwestorów, którzy mają znaczny wpływ na zmianę miast” (E. Rewers, Post-polis. Wstęp do filozofii miasta, Wyd. „Universitas”, Kraków 2005, s. 6.). W przestrzeń miasta „wprowadziła się” obcość, inność, kulturowa i społeczna „zbieranina”. Miasto stało się schizofrenogenne, rozszczepione na wiele oderwanych od siebie, egocentrycznych indywiduów, których scalać może jedynie chuligaństwo, ćpanie, atrakcje „kikolskiego” wybryku podczas meczu. Innymi słowy, w strefę miasta XXI wieku weszła medialna i wirtualna przestrzeń oraz sprzyjająca dezintegracji psychicznej i depresji „samotność w tłumie”. Cytowana E. Rewers stwierdziła: „Miasto jest zarazem za mną i przede mną, w moim doświadczeniu, intersubiektywnych strukturach mentalnych, przy pomocy których nadaję temu doświadczeniu sens, ale i w nagłej oczywistości spostrzeżenia, że oto staję na granicy niepoznanego i nienazwanego jako obcy”.
Jak zatem odnaleźć swoją tożsamość i równowagę psychiczną w tej zdeformowanej przestrzeni?
IMG_2788Odkrywanie miasta jako mojego świata i odwrotnie, mojego świata jako miasta, odbywa się zatem nie tylko w sferze poznawczej, która łączy się z konkretną sytuacją myślową, ale także w sferze symbolicznej. Plener malarski i rozmaite działanie arteterapeutyczne miały zatem wyzwolić wśród artystów doświadczanie miejskości i opis życia jej mieszkańców. Sprzyjać reintegracji ze społecznością lokalną, przeciwdziałać wykluczeniu, sprzyjać aktywizacji twórczej i społecznej.
Wśród pokazanych na wystawie poplenerowej prac pojawiły się dwa symbole związane z uczuciami: ekstazy (jaskrawe plamy barwne) i chęci ukrycia/odkrycia duchowego wnętrza (maska/twarz). Ekstaza objawiła się na płótnie, kartonie, poprzez zlikwidowanie dystansu do siebie i tego co na zewnątrz, wyeksponowanie lęku, strachu, uczucia zagrożenia wobec pustki otaczającego (osaczającego) świata. Beneficjenci projektu zostali zatem zachęceni do przełamania dystansu głównie komunikacyjnego, dzielenia się swoją wizją miasta, wizją swojego świata, a tym samym implicite zostali sprowokowani do zbudowania bliskości. Był to zamierzony efekt arteterapii. Ta część projektu objawiła, iż doświadczanie miasta zamienia się w pragnienie znalezienia pomostu pomiędzy psyche a polis, indywidualnością a zbiorowością, ego i alter ego i dalej super ego, nasycenia przestrzeni symbolami, znakami, które nierzadko powstały na skutek schizofrenicznych rojeń czy innych zaburzeń. Tak powstało wirtualne Miasto, które poprzez swoją wewnętrzną, „duchową architekturę” wyraża mieszaninę różnych emocji (strach, euforia, agresja, melancholia itd.).
Zainteresowanie miastem łączy się z jego doświadczaniem. Przestrzeń określana jest przez zabytki sztuki i ducha, to one stają się wyznacznikami topografii miejsc. Autorzy zaprezentowanych prac kreując miejsce swojego zaistnienia w świecie musieli się w jakiś sposób do niego ustosunkować, musieli je przeżyć, doświadczyć. Jak zauważyła Hanna Buczyńska-Garewicz, analizując stosunek Marcela Prousta do doświadczania miejsca: „[…] coś staje się miejscem, gdy znajduje drogę do naszej duszy, gdy ucieleśnia dla nas jakąś treść duchową. Tak, jak Amiens jako miejsce jest uprzestrzenione przez rzecz: katedrę, podobnie w katedrze decydującym elementem jest dla Prousta rzeźba Złotej Madonny (Vierge Doree). To ona nadaje miejscu jego niepowtarzalne treści i znaczenia” (H. Buczyńska-Garewicz, Miejsca – strony – okolice. Przyczynek do fenomenologii przestrzeni, Wyd. „Universitas”, Kraków 2006, s. 31.).
Beneficjenci projektu mogli dostrzec w danym miejscu (Krakowie) nie tylko jego zabytki, ale pewną funkcję kulturową czy duchową. Konfrontując to doświadczenie z własnym stanem psychiki mogli zrozumieć to miejsce oraz odpowiednio je odczytać, a nawet zdeformować. W ten oto sposób wyeksponowane prace malarskie stały się „znaczeniami, wytworami ducha”. Nasi artyści na swój sposób przetransponowali przestrzeń miasta w swój świat, i odwrotnie, jak już zostało to powiedziane. Moje miasto stało się naznaczone nie tylko rzeczami, elementami krajobrazu, materialnymi przejawami „miejskości”. Miasto, któremu artyści nadali na płótnie duchową treść wyrażało się w jego własnym imieniu, w imieniu psyche, nastąpił więc symboliczny transfer, metafora (z gr. „przeniesienie poza”), jakby to powiedziała cytowana Buczyńska-Garewicz „z topografii fizycznej do topografii duchowej”.
Subiektywizm doświadczeń pozwolił na wprzęgniecie w obszar działań artystycznych symboli charakterystycznych dla rysunku schizofrenicznego, splątań, nagromadzenia kresek, fraktali, ornamentów, jak w przypadku zaprezentowanych na wystawie prac Sylwii Mensfeld czy Tadeusza Andrzejewskiego, Rusłana Wafina, Jana Szewczyka, Janusza Suwaja, Jacka Stawowego, Anny Niemiec, Krzysztofa Wykurza, Edwarda Urbańskiego i innych.
IMG_2707W chorobach schizofrenicznych zaburzony jest proces porządkowania, selekcji
i scalania informacji. Charakterystyczną dominantą są w takim przypadku specyficzne dysfunkcje myślenia o typie urojeniowym. Uwidacznia się to szczególnie w kompozycji rysunków i obrazów. Najczęściej spotykanymi przedstawieniami kompozycyjnymi są układy otwarte oparte na symetrii głównie o charakterze figuratywnym z ornamentyzacją i dekoratywnym traktowaniem tła. Jako przykład podaje się tu rysunki Edmunda Monsiela, głównie przedstawiające głowy zwielokrotnione o różnych wielkościach z charakterystycznymi wąsami, oczami i bogatym ornamentem w tle.
IMG_2698 - KopiaWarsztaty arteterapeutyczne i plener malarski miały jeszcze dodatkową funkcję. Oprócz ekspresji twórczej opierały się na zabawie stwarzającej poczucie swobody, oddziaływaniu magicznego miejsca (jakim jest Kraków), w którym wszystko jest możliwe i nic nie jest konieczne. Uzyskanie poczucia twórczej swobody, zawężonej co prawda do tematu pleneru, przyczyniło się do twórczego rozwiązania problemów psychicznych. Tak rozumiana twórczość wspomaga rozwój, w znaczeniu całościowym, holistycznym. Najważniejszy w przeprowadzonych warsztatach był nie efekt w postaci prac malarskich, chociaż i on miał znaczenie fundamentalne, ale sam proces twórczy.
Udział w warsztatach nie był przymusem, lecz zachętą, predylekcją do podzielenia się ze światem zewnętrznym swoją wewnętrzną wizją. W czasie warsztatów arteterapeutycznych uczestnicy mieli szansę czerpać zarówno z dotychczasowej wiedzy, doświadczeń, jak i z tego czego nie wiedzą. Wyeksponowane na płótnie emocje zostały uwolnione w bezpiecznych granicach ramy, dały możliwość  innego doświadczania, poznania, szczególnego rodzaju komunikacji ze sobą i światem oraz szczególnego współdziałania pacjentów.
Warsztaty twórcze ze względu na swoją specyfikę były realizowane indywidualnie oraz grupowo. Miejmy nadzieję, iż wpiszą się w stały cykl projektów Fundacji „Maximum”, bowiem hasło „Jesteśmy” – jest ciągle aktualne. Przypomina, iż w zatomizowanym społeczeństwie występują grupy, które znalazły się na jego marginesie. Paradoksalnie ów margines jest zwarty i skonsolidowany poprze działania twórcze, arteterapeutycczne oraz mniej czy bardziej ułomny system opieki zdrowotnej.
O rozwoju społeczeństwa, klasie świadczy przede wszystkim jego stosunek do grup defaworyzowanych, zmarginalizowanych, etykietyzowanych.
Choroba psychiczna generalnie stawia pacjenta na out-cie, jest zaczątkiem odrzucenia, odseparowania od „zdrowej” reszty. Choroby psychiczne są trądem współczesnego świata. Dlatego trzeba czynić starania, aby przełamać w zdrowej większości uprzedzenia, lęki wobec osób zaburzonych psychicznie. Etykieta „psychol”, „psychiczny” stała się niestety modnym narzędziem także do walki politycznej. Brutalizacja życia uczyniła z pacjentów z zaburzeniami psychicznymi oręż walki. Z ubolewaniem trzeba też dodać, iż w strategiach marketingowych nierzadko wykorzystuje się ułomność psychiczną do ośmieszenia, wywołania efektu komicznego, generalnie upokorzenia i upodlenia chorego, pokazanego w opozycji do „zdrowej” części społeczeństwa. Za przykład niech posłuży wysoce ordynarna i chamska reklama jeden z sieci handlowych. Epatowanie hasłem „Nie dla idiotów” miało uzmysłowić „zdrowej” części „customersów”, iż cała reszta, która nie kupuje w danej sieci, jest po prostu zidiociała. Termin (idiotyzm) oznaczał dawniej niepełnosprawność intelektualną w stopniu znacznym. Przeniknął jednak do języka potocznego stając się synonimem tępoty, ograniczenia, niedorozwoju. W ten sposób dokonuje się rozróżnienia, segmentacji społeczeństwa, ustanawia granicę, jaką w XX wieku hitlerowskie Niemcy ustanowiły dla Żydów. Matrycą hasła „Nie dla idiotów” jest szowinistyczny napis Nur für Deutsche (z niem. „tylko dla Niemców”) umieszczany podczas II wojny światowej w okupowanych przez III Rzeszę krajach na środkach transportu oraz budynkach i w miejscach użyteczności publicznej (parki, kawiarnie, kina, teatry etc.). Stąd już tylko krok do naznaczenia, segregacji, swoistej anatemy, wykluczenia i tworzenia gett, a w konsekwencji „dogazowania” i rozpalenia na nowo pieców krematoryjnych.
W pracy terapeutycznej musimy nierzadko przełamywać uprzedzenia „zdrowej” części społeczeństwa wobec grupy osób z zaburzeniami psychicznymi. Nie bez znaczenia jest więc wprzęgniecie w obręb „zdrowej” tkanki społecznej beneficjentów pomocy psychiatrycznej i terapeutycznej. Wiek uczestników warsztatów arteterapeutycznych  jest bez znaczenia. Zadania twórcze mogą być realizowane jednocześnie przez osoby w różnym wieku, z różnymi schorzeniami psychicznymi i różnymi doświadczeniami. Zróżnicowanie wiekowe, osobowościowe, jest wręcz wskazane. Warsztaty grupowe oprócz wspomagania indywidualnego rozwoju stwarzają dodatkowo okazję do dzielenia się wspólnymi doświadczeniami, rozwijania interakcji społecznych.
Warsztaty arteterapeutyczne i plener malarski pozwoliły na stworzenie specyficznych warunków tworzenia z odgórnym założeniem, pewnej naturalności ekspresji twórczej. Zachęta do zrozumienia samego siebie i miejsca, w którym żyję była możliwa przez jego doświadczanie.
Zasadniczym doświadczaniem przestrzeni miejskiej było wydobycie uczucia swojskości miejsca w odróżnieniu od doznania jego obcości. Proces terapeutyczny miał za zadanie wydobyć uczucie przynależności bądź nieprzynależności do danej przestrzeni. Pacjenci mogli więc dać świadectwo, w jaki sposób postrzegają dane miasto, czym ono ich urzeka, czy czują bliskość z nim i bezpieczeństwo, czy wręcz odwrotnie, odczuwają niechęć, odrazę i niepokój, lęk.
logo_jestesmy3W swoich pracach twórczo odpowiadali na pytanie, dlaczego przybywając tu jesteśmy takimi, a nie innymi ludzi. Dlaczego jesteśmy w stanie tutaj zamieszkać. Ludzka psychika przyzwyczaja się do konkretnych miejsc („do tych pól malowanych zbożem rozmaitem, wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem” – zacytujmy chociażby Inwokację narodowego Wieszcza), wręcz pragnie „zadomowienia” i tym samym nadaje osobie poczucie tożsamości, łączności z „małą ojczyzną”. Nasi artyści pragnęli właśnie przedstawić, wyrazić, ubogacić ów duchowy substans w swoich pracach.
Ukształtowanie miejsc, mojego świata, mojego miasta, w doświadczaniu naszej świadomości jest subiektywne i specyficzne dla każdego. Relacje z przestrzeniami ukazują jednak niekiedy zupełnie inny wymiar. Ponadczasowa i intersubiektywna wizja świata, przestrzeni wokół, stała się realna, zinterioryzowana, wręcz symboliczna. Jak zauważyła bowiem H. Buczyńska-Garewicz: „Duchowa treść miejsca musi być odebrana przez uczynienie jej elementem czyjejś duszy. Interioryzacja miejsc i ich sens duchowy stanowią konieczne dwie strony tego samego procesu”.
Terapeutyczny aspekt naszych działań dotyczył również związków naszych artystów z konkretnymi miejscami, domem rodzinnym czy doświadczeniem wyniesionym ze zwiedzania miasta czy podróży. W ten sposób sztuka dostarczyła języka do zrozumienia niezwerbalizowanych pragnień, wypranych z harmonii symboli, motywów, które uzyskały nowe konstelacje sensu i znaczenia w galaktyce twórczej wyobraźni.

Reklamy