Dr_Dariusz_Piotr_Klimczak_cz.b.jpgDrodzy Przyjaciele,
 
Wszyscy jesteśmy zaburzeni! Żyjemy w schizofrenicznym (od stgr. schizein – „rozszczepić” – źródłosłów terminu schizofrenia) i zaburzonym świecie-hipermarkecie. Społeczeństwo, kultura, polityka, ekonomia, rodzina, religia, a zwłaszcza media, nie chronią już przed chorobą i urazem psychicznym, wręcz przeciwnie, generują go. Rzeczywistość jest depresjo i schizofrenogenna!
Jak się odnaleźć w takiej rozszczepionej pomiędzy być i mieć, śmiać się i płakać, rzeczywistości? Jak pomóc naszym braciom i siostrom, którym runął gmach psychiki i zawaliło się ich poczucie realności, podmiotowości, wrażliwości?
 
Wezwanie „Wszyscy jesteśmy zaburzeni!” nawiązuje podskórnie do wzniosłych deklaracji polityków, którzy po ataku na World Trade Center, pamiętnego 11 września 2001 roku, od Honolulu po przylądek Horn i od Kamczatki przez Cabo da Roca aż po Alaskę, wyrażali solidarność z ofiarami, nieustannie wołając „Wszyscy jesteśmy nowojorczykami”.  A przecież wciąż permanentnie i cynicznie atakują wieże naszej psychiki „samoloty ludzkiej małości, nikczemności i podłości”. Raz po raz upadamy, aby wznieść się ponownie w trudzie istnienia, odbudować gmach swojej osobowości do twórczego, szczęśliwego i spełnionego życia.
logo_jestesmy3Niektórym nie jest dane wstać, podnieść się. Okaleczeni, zagubieni, ukryci, wyalienowani, przegrani, zaludniają ośrodki wsparcia, domy pomocy społecznej, szpitale psychiatryczne… Żyją na marginesie, w zatomizowanych blokowiskach, squatach, wykluczeni i stygmatyzowani.
Przywołaliśmy na wstępie uznawaną za jedną z najcięższych chorób psychicznych, schizofrenię – „chorobę królewską”, ale oprócz niej istnieje szereg zaburzeń, psychoz, paranoi, histerii, dysfunkcji, nerwic, neuroz, zwłaszcza depresji, które upośledzają funkcje społeczne i twórcze, do jakich predestynowany jest każdy człowiek. Zaburzenie jest nie tylko „za rogiem”, dotyczy każdego z nas, gdyż jako wspólnota jesteśmy odpowiedzialni za istnienie „ludzkiej destrukcyjności” (określenie Ericha Fromma).
Zaburzenie, choroba psychiczna mają wymiar egzogenny (wywołany przez czynniki zewnętrze) i endogenny  (mający swe źródło wewnątrz), wciąż jednak trudno podać ich dokładną etiologię. Generalnie, psychiatrzy, terapeuci, filozofowie, socjolodzy, pedagodzy, artyści czy duchowni zorientowani humanistycznie widzą chorobę duszy w określonym braku (braku dobra, miłości, wsparcia, przebaczenia, kontaktu z drugim człowiekiem, szczególnie zaś dotkliwym i destrukcyjnym dla psyche braku pracy, pasji, zajęcia).
Choroba psychiczna wciąż wstydliwa, zwłaszcza w Polsce, stała się ostatnio „modnym” orężem walki politycznej. Nazwanie przeciwnika „czubkiem”, „wariatem”, „psycholem”, „psychopatą” – pojawia się w miejsce rzeczowej argumentacji i kulturalnej dyskusji. W ten sposób utwierdza się negatywne stereotypy, etykietyzuje, wykorzystując bezbronnych chorych. Ten gwałt dokonuje się w sferze publicznej bez żadnej refleksji nad istotą choroby psychicznej czy zaburzenia. Gdzie leży problem?
Ponad czterdzieści lat temu nestor polskiej psychiatrii, prof. Tadeusz Bilikiewicz pisał: „Chodzi tu o wychowanie całego społeczeństwa. Człowiek człowiekowi nie zawsze jest życzliwy. Odczuwa radość na widok nieszczęścia bliźniego. Co więcej, skoro sam nie może się cieszyć zdrowiem i życiem, życzy drugiemu takiego samego nieszczęścia. Na dnie tych nieludzkich uczuć leży zazdrość, zawiść. […] Chamstwo, bezwzględne samolubstwo, brutalność, okrucieństwo, brak samoopanowania, niewyrobienie społeczne, osobista i zbiorowa gruboskórność – oto cechy człowieka i społeczeństwa niekulturalnego” (T. Bilikiewicz, Psychoterapia w praktyce ogólnolekarskiej, PZWL, Warszawa 1970, s. 54.).
Prawie ćwierć wieku po upadku nieludzkiego i totalitarnego systemu komunistycznego, czy nadal jesteśmy w punkcie wyjścia? Czy niewiele się zmieniło w odniesieniu do conditio humana statystycznego Kowalskiego/Kowalskiej? Chociaż zyskał/a on/ona miano Europejczyka/Europejki, to jednak na bakier pozostał/a nie tylko z kulturą i higieną osobistą, ale przede wszystkim z higieną psychiczną, z szacunkiem do bliźnich, osób wykluczonych, słabych, zaburzonych…
„Choroby psychiczne są bardzo demokratyczne” – twierdził Carter Coleman (Historia Cage’a). Walce z nimi nie sprzyja szereg czynników społecznych, cywilizacyjnych i kulturowych, przede wszystkim zaś katastrofalny stan polskiej służby zdrowia (na wizytę u specjalisty nierzadko trzeba czekać dwa lata), brak środków na leczenie, poszerzanie się obszarów ubóstwa i wykluczenia, ponadto atomizacja społeczeństwa, patologie życia codziennego, dysfunkcyjne i toksyczne rodziny, „wyścig szczurów”, egoizm, aksjologiczny chaos i pustka kultury masowej. Obraz Polski XXI wieku w sferze relacji międzyludzkich nadal daleki logo_Jestesmy_2jest od doskonałości. Doskonały jednak nigdy nie będzie, dopóki nie wypracujemy w indywidualnym i zbiorowym życiu praktyki dzielenia się najważniejszymi filarami odzyskanej wolności, które sprowadzają się do szacunku i poszanowania godności drugiej osoby, twórczego praktykowania MWW: Miłości – Wdzięczności – Wybaczenia.
Dlatego realizując projekt Fundacji „Maximum” pt. „Jesteśmy. Aktywizacja twórcza i społeczna osób z zburzeniami psychicznymi”, przy wsparciu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, za co jesteśmy bardzo wdzięczni, pragniemy przede wszystkim upodmiotowić człowieka z zaburzeniami psychicznymi w relacji z drugim w obszarze zachowań społecznych i komunikacji międzyludzkiej. Usprawniająca moc działań twórczych i prospołecznych wobec zaburzonych funkcji naszych beneficjentów, to najistotniejsze oczekiwanie stawiane projektowi. Zwracamy uwagę na znaczenie społecznego uznania sztuki osób z niepełnosprawnością intelektualną, ich promocję i ekspresję, czyli wyrażanie siebie w realizowanej aktywności twórczej. Stąd też przewidziano różnorodne formy aktywizacji, poprzez warsztaty arteterapii, kulturoterapii, dramoterapii, biblioterapii, muzykoterapii, organizację pleneru malarskiego „Mój świat – moje miasto”, wystaw i wernisaży, jak też wieczoru poezji na krakowskim Kazimierzu, spotkania mikołajkowego czy indywidualnych spotkań w przestrzeni dialogu międzyludzkiego.
Choć nie zmienimy świata globalnie, warto zacząć od siebie, a następnie od świata nam najbliższego, lokalnego. W ten sposób tworząc mikroklimat współpracy i aktywizacji możemy uformować małą śnieżną kulkę, która gdy   zacznie się toczyć w perspektywie makro, uruchomi lawinę ludzkiej pomocy i solidarności, gdyż na dnie każdej duszy – zabrzmi to naiwnie – leży dobro (trzeba je tylko dostrzec!).
logo_jestesmy3Niniejsza strona projektowa jest zapisem trudu, a zarazem pewnego spełnienia w sferze marzeń o braterstwie, niesieniu pomocy, które najprościej sformułował (choć nie wyniesiony na ołtarze, to jednak heroizmem swojego życia i oddaniem sprawom społecznym z pewnością zasługujący na miano „świętego ”) Janusz Korczak: „Zadaniem serca jest kochać. Żołądek jest głodny, jeżeli mu nie dać pokarmu, jeżeli jest pusty i nie ma w nim jedzenia – a serce jest głodne i smutne, i pełne tęsknoty, jeśli nie ma w nim miłości” (J. Korczak, Pamiętnik i inne pisma z getta).
 
 
Dr MWWDariusz Piotr Klimczak
 
Prezes Fundacji „MAXIMUM”
Reklamy